RSS
 

Miłość lekcja pierwsza

17 lis

„Trze­ba całego życia, aby nau­czyć się żyć.” Seneka

Życie to dla mnie ciągła wędrówka polegającą na rozwijaniu własnej osobowości. Ludzie, których spotykamy, zdarzenia, pojawiające się dramaty i radości… To wszystko ma nas czegoś nauczyć, rozwinąć, przygotować do kolejnych etapów i wyzwań. Tylko czasem, szczególnie w tych trudniejszych momentach, ciężko jest dostrzec to, czego właściwie mamy się nauczyć. Mam łatwiej. Bo teraz wiem. Muszę się nauczyć polegać na sobie, lubić własne towarzystwo i co najważniejsze – starać się żyć dla siebie. Trafiłam ostatnio na fajne spostrzeżenie pewnego młodego chłopaka, który stwierdził, że jeśli spytać ludzi kogo kochają, to wszyscy zaczną wymieniać swoje dzieci, rodziców, ciotki, dziadków, nawet zwierzątka. I bardzo długo trzeba czekać stwierdzenia że ktoś kocha siebie, jeśli w ogóle ktokolwiek się do tego przyzna..

Postanowiłam potraktować siebie jak każdą inną osobę, którą chciałabym pokochać (wiem, wiem, nie można kogoś na siłę pokochać, ale tu mam dobre podstawy). Od czego zacząć? Już wiem, że działa atrakcyjność fizyczna, chociaż i tu para obcisłych dżinsów nie zaszkodzi ;). A tak serio, to dlaczego właściwie mamy z tym problem? Ponoć kocha się nie za coś, a mimo wszystko, a tak trudno sobie wybaczyć to mimo wszystko. Jak bym zaczęła odbudowywanie zaufania, do kogoś kogo raczej wiem że kocham niż to czuję? Biżuteria, nowe futro, bajerancka wycieczka zagraniczna? Nie, lepiej zacząć od drobnych przyjemności i pokazania, że staram się i dbam i że myślę i troszczę. Zacznę od przygotowania do snu kakao :)

Burek zaliczył pierwszą nieplanowaną kąpiel. Jak zanurzyłam się w wannie żeby umyć głowę nie mógł znieść, że zniknęłam mu z oczu i postanowił sprawdzić co ja tam właściwie robię. Pamiętam tylko nagły mokry ciężar, którego cztery łapki i mokry brzuszek wylądowały na moim czole…

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~WolnośćKochamIRozumiem

    17 listopada 2013 o 22:54

    Miłość do siebie – bycie swoim przyjacielem, łagodność i akceptacja- popieram całą sobą:)))) takie oczywiste a takie niełatwe ale inspirujące

     
  2. ~Freundin

    18 listopada 2013 o 21:29

    Ściskam Kochana:* Zgadzam się, wpis bardzo inspirujący, niby nie odkrywczy, a jednak – self rediscovered :)kiedy pomyślałam o okazaniu sobie miłości..hm..faktycznie jakby pokochanie na siłę;) Nawet rzadko w lustrze swoją twarz ogarniam w całości takim spojrzeniem zakochanej osoby; widzę ją tylko dobrze znanymi sobie kawałkami. Prędzej zauważę coś, co wkurza niż coś, co można pokochać…To jak pytania z Zeszytu podstwówkowych Złotych Myśli : wymień trzy rzeczy, które lubisz w sobie najbardziej ;) P.S. Pomyśleć, że całe życie widzimy się na odwrót w lustrze, inaczej niż widzą nas wszyscy;) kinda weird:D

     
  3. ~Chybatytej

    20 listopada 2013 o 08:07

    Kochać siebie samego to dla mnie brzmi jak jakieś zboczenie;-). Lubić to jeszcze może by się dało na upartego.