RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2013

Ho ho ho…

25 gru

„ — A czym by­liby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GA­TUN­KIEM, od­parł Śmierć. ” T. Pratchett

Święta to cudowny, magiczny czas, który przenosi nas do przeszłości. No, mnie przynajmniej przenosi do dzieciństwa, każdy ma pewnie nieco inne wspomnienia. Oczywiście pamiętam niektóre Wigilie głownie ze względu na prezenty, które dostałam, czy Pasterki na których marzłam ;). Ale i śpiewanie kolęd było miłe, i ten fajny moment kiedy wszyscy, nierzadko po godz. 20, z nieukrywaną ulgą po całodziennej bieganinie, zasiadają do kolacji. W tym roku też było tak miło i rodzinnie tylko… Wolałabym jednak nie pamiętać mokrego spojrzenia Babci przy dzieleniu się opłatkiem i jej smutnych słów, że ona właściwie to nie wie czego mi życzyć. A zawsze wiedziała. Takie życie. Takie mamy życie, jakie samemu sobie poukładamy + jakaś wypadkowa losowości i przeznaczenia.

Nie mam jednak zbyt wielu powodów do narzekania. Mam to szczęście, że spotykam na swojej drodze samych niesamowitych ludzi i im lepiej innych poznaję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu o ich wyjątkowości. Każdy uczy mnie czegoś innego, mam nadzieję że sama ze swojej strony też coś innym daję. Na razie nie wiem co, bo trochę się pogubiłam, ale odnajdę się niedługo.

Dzisiaj odwiedził mnie jeden ze studentów, który jest jedną z tych osób którym jestem w stanie trochę pomóc mimo własnego raczej słabego stanu. Czasami wystarczy posłuchać kogoś, położyć rękę na sercu i nawet nic nie mówić, po prostu potrwać tak chwilę, doświadczyć obecności drugiej istoty. Najgorszym z ludzkich lęków jest strach przed samotnością. Paradoksalnie często tej samotności pragniemy, a potem jesteśmy zaskoczeni że jest aż tak ciężko. Uciekam od ludzi kiedy sytuacja mnie przerasta. Przeraża mnie możliwość popełnienia błędu, szczególnie w relacjach międzyludzkich. Przez ten strach nie robię więc nic, rzeczy się dzieją, a ja unoszę się na tych falach czasami zachłystując się wodą. Boję się przejąć ster nad moim życiem, tyle przecież razy podejmowałam złe decyzje, tyle osób zraniłam, tak wiele zawiodłam. Rozmawiam z innymi o moich problemach, a potem nie rozmawiam z nikim, radzę się a jednocześnie nie chcę nikogo słuchać. Ponoć chaos ma tę przewagę nad porządkiem, że jest lepiej zorganizowany ;). Jestem najwyraźniej wyjątkiem.

W podejmowaniu decyzji przeszkadza mi wewnętrzne przekonanie, że ja już szczęśliwa nie będę. Miałam swoje „5 minut” i drugiej szansy na standardowe szczęście nie będzie. Będąc tak długo w związku, do tego tak głębokim i wartościowym, z Przyjacielem, zdążyło mi się już w głowie coś przestawić, wizja przyszłości okrzepła w jakiejś formie i teraz jest niemożliwe zmienić tę formę. Mogę co najwyżej przyciąć boki, nadać coś na kształt nowego wzoru, ale to będzie właśnie takie poobcinane. Dogłębnie, satysfakcjonująco i trwale szczęśliwa już nie będę. Dostępne są dla mnie jedynie epizody szczęścia, ulotne chwile i tak zresztą nieco zabarwione goryczą. Smutkiem, że jakoś pomieszałam swoje  życie, zgubiłam Miłość, straciłam Przyjaciela. W pełnym zatraceniu się w depresji przeszkadza mi fakt zaistnienia B. Skoro bowiem poznałam kogoś, po Przyjacielu, z kim pojawiła się iskra, ba! nawet nie iskra, piorun Miłości, to znaczy że może gdzieś tam na świecie istnieje jeszcze dla mnie coś dobrego. Pocieszam jedynie swoją melodramatyczną duszę myśleniem, że tego co straciłam nie odzyskam nigdy.

Teraz mogę co najwyżej jeszcze więcej stracić pozostając w maraźmie, w ucieczce przed głębszymi relacjami. Czuję, że pozwalając sobie na chaos i logistyczno-organizacyjną labę tracę przyjaciół :( . To jest ten moment kiedy muszę się obudzić. Mam nadzieję, że będzie dobrze i ostatecznie… jednak nie będę sama.

Moje dwa futrzaste Smoki domagają się jedzenia ;) Przepiękne wszędobylskie istoty. I do tego moje, a ja ich :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dzisiaj tu, jutro tam…

17 gru

„Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.”   Teoria chaosu (film)

Oczywiście już mi przeszło <lol> ;) Motyle latały, latały… a wystarczył jeden dzień z drugim studentem, żeby szybciutko odleciały :D. Mam wrażenie, że przeżywam jednocześnie okres nastoletniego buntu i studenckiego szaleństwa ;) Gorzej, że niestety wpływa to na pracę. Już dzisiaj nie dość że spóźniłam się na spotkanie to jeszcze nie byłam przygotowana (szef wściekły).

A wracając do drugiego studenta (damn HOT 10!)  to powtórzę to, co napisałam w październiku po jednym z pierwszych zjazdów – fajnie spotkać kogoś o podobnym spojrzeniu na świat i tych samych definicjach słów (to bardzo ułatwia porozumienie). No ale znowu w oczy zagląda mi „Latarnik” (odsyłam do książki kto nie pamięta), czyli wizja ustabilizowania się i wymyślania imion dla trójki dzieci odlatuje w ślad za motylkami ;).

Nic to, i tak będzie ciekawie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Motyle w brzuchu, sodówka w głowie, galareta z kolan

09 gru

„Ko­biety są jak je­lenie - rzu­cił Co­hen z miną znaw­cy. - Nie można się na nie rzu­cać, trze­ba je ścigać. ” T. Pratchett

Zakręcenie na karuzeli. Przyznaję, trafiło mnie. Nie powiem kiedy (choć dokładnie wiem), nie powiem kto (choć zdecydowanie wiem :D ), powiem tylko że jest tak, jak w tytule wpisu. Zdaję sobie oczywiścię sprawę, że to tylko chwilowe odczucie, i do tego szybko przemijające, ale nie przeszkadza mi to cieszyć się tym stanem i wykorzystać wytworzoną w ten sposób energię, żeby ruszyć tyłek i coś zrobić ;)

Jak choćby posprzątać w mieszkaniu, bo jak już Brat mówi, że jest syf na maksa, to znaczy że jest syf na dwa maksy. Tak to bywa, jak są dwa sikająco-kupkujące koty i jedna leniwa, zalatana domowniczka ;). Nie ma zmiłuj się, moje mieszkanie ma być zapraszające i pachnące zdecydowanie kwiatami, a nie siuśkami. Tym bardziej, że Ktoś określił, że w moim Domu bije Serce :D Droga ma powoli się klaruje…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nieczynne bo zamknięte

05 gru

„Pióro moc­niej­sze jest od mie­cza [...], wyłącznie jeśli miecz jest bar­dzo mały, a pióro bar­dzo ostre. ” T. Pratchett

Nie ma mnie, nie chce mi się, nie mam siły, nieczynne, … Jednym słowem padam na twarz, choć nie zrobiłam właściwie nic. Mam za to powód, na który mogę zwalać wszelką niechęć ruchową – ortopeda zdiagnozował u mnie dzisiaj przekręcony dysk i skierował sprawę do kręgarza. Ponoć ten cudotwórca może mi naprawić kręgosłup w parę minut, trzeba tylko pokonać lęk przed głośnym chrupaniem własnych kości. Oczywiście nie boję się nic a nic, nie zapisałam się na to jeszcze bo po prostu nie spieszy mi się, jestem zajęta, a w ogóle to zostawiłam włączone żelazko i zupa mi się wygotuje… A jak mi połamie żebra? Albo mój dysk mu się przestawi w drugą stronę? Zawsze mam obawy przed byciem „pierwszym przypadkiem”. Ludzie wtedy by mówili, że to coś niezwykłego, do tej pory nic nikomu się nie stało, dopiero jak przyszła ta biedna dziewczyna… Poza tym, może ten ból też ma mnie czegoś nauczyć? ;)

Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie to chwilowo mam dość, najchętniej zakopałabym się pod pościelą, przytuliła dwa koty i zasnęła na parę dni, a kto wie, może i całą zimę. A właśnie, Burrito ma już brata, nazwijmy go Smoczkiem. Na potrzeby tej kroniki będę używać imienia Smoczek, ponieważ zostałam ostrzeżona, że za łatwo po imieniu kota dojść do tego bloga. Nie to, że się ukrywam, ale jednak nie chcę stać na środku placu jak kołek i dziwić się że słońce na mnie świeci.

A z przystojnym studentem przeżywam małe Deja Vu sytuacji z B. Znowu słyszę teksty typu „Ach, Anomalio, czuję że z Tobą mam osobny świat, jesteś mi pokrewną duszą” i kiedyś na mur beton weszłabym w ten ton wpatrując się w Przystojniaka szeroko otwartymi naiwnymi oczami, a z kącika ust leciałaby mi ślinka. Jednak nie ze mną te numery, Bruner! ;) Stety niestety teraz takie teksty wywołują u mnie jedynie ledwo tłumiony odruch wymiotny, który tuszuję lekkim kaszlnięciem i zdawkowym „mhm”. Odnoszę wrażenie, że co trzeci facet powinien mieć na drugie imię Werter. Boshe.. To chyba taki żart rzeczywistości, która ironiczne sprawdza ile razy dam się złapać na ten sam schemat. Nie ma tak, zabieram swoje zabawki i idę sobie ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii