RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2014

Natrzyj stopy spirytusem i spluń przez lewe ramię

06 gru

„Przeznaczenie rzeczywiście jest ważne, ale ludzie mylą się sądząc, że nimi kieruje. Jest odwrotnie.” Pratchett

Ostatnie tygodnie nie nadawały się do opisywania, a raczej ja nie nadawałam się do opisywania czegokolwiek. Jedna ciągła walka odpierania wirusów i bakterii, póki co niestety przegrana.
Zaczęło się od ostrego zatrucia pokarmowego, przez które trzy dni przyjmowałam tylko wodę a i to na krótko. Po dwóch dniach do wymiotowania przyłączył się mały kotek i zafundował mi parę rundek do weterynarzy, bo on już nawet pić nic nie chciał. Na szczęście pomogła lewatywa (kotkowi, nie mnie), ale z tego wszystkiego pies dostał rozwolnienia na środku korytarza, więc koniec końców całe mieszkanie było tak zarzygane i zasrane, że dziwię się że PS w ogóle wracał z pracy do domu ;) .
Dodatkowy pech że przez tę nagłą awarię mojego zdrowia przepadł nam koncert japońskich bębniarzy na który czekałam od miesiąca. Kiedyś na nich byłam więc dobrze wiem co straciłam. Może za parę lat znowu się tu pojawią, a wtedy pójdę ich posłuchać choćby z foliowym woreczkiem.
Nic to, jakoś się pozbierałam z tej historii, ale zdrowa byłam kilka dni, bo znowu dopadł mnie wirus, tym razem klasyczny. Stosuję niemal wszystkie „babcine” dobre rady ale mój organizm jest oporny na zaklęcia i domowe receptury. Niektóre pomysły nawet mi się podobają. Taki na przykład sposób na katar: 20 minut trzymać stopy w bardzo gorącej wodzie, potem natrzeć spirytusem, założyć wełniane skarpety i do łóżka. Z oczywistych względów nie mogę tego przetestować (alkohol dosyć dobrze wchłania się przez skórę) ale ciekawy pomysł na katar i jednocześnie rozkręcenie imprezki ;) .
A serio to zajadam czosnek popijając herbatą z miodem, cytryną i imbirem, doprawiając sokiem z cebuli i co? I nic. Inhalacje też jakieś takie słabe, więc dzisiaj spróbuję jeszcze naświetlania lampą, ale i tak wszystko wiedzie w kierunku zapalenia zatok i antybiotyku. Mój organizm okazał się być tak współczesny, że jeśli coś nie jest „zaczarowane” w postać obłej tabletki, to znaczy że to zabobon i nie zadziała.
Z dobrych wiadomości to przyjaciółka, Niebieskooka, urodziła. Nie wyobrażam sobie jak 4kg dziecka można urodzić. Największa kupa jaką do tej pory „urodziłam” miała może ze 300g. Hm.. złe porównanie, zapomnijcie ;) . Nie mogę się doczekać aż zobaczę jej małe cudo i może mniej nie mogę się doczekać przerażających opowieści o szczegółach porodu ;) .
Nic to, zdrowia Wam wszystkim. To tak egoistycznie życzę, bowiem jeśli wszyscy na około będą zdrowi to nikt nie będzie mnie zarażał! ;D

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii