RSS
 

Archiwum - Luty, 2016

Kiełbasa nie dla psa

21 lut

„Pies może nauczyć małego chłopca wierności, wytrwałości oraz tego żeby przed snem zakręcić się trzy razy w miejscu.” Robert Benchley

Pod blokiem ktoś rozrzucił kiełbasę z gwoździami. Takich tu mamy wielbicieli psów. Nie raz ktoś miał do mnie pretensje o zasrane trawniki i skwery, mimo że po Damie sprzatamy zawsze, a teraz ktoś postanowił wziąć sprawę w swoje mordercze ręce i pozbyć się kilku czworonogów. Sprzatnelam te nieszczesna kiełbasę, wcześniej jednak zrobiłam zdjęcie i rzuciłam ostrzeżenie w necie i do Straży Miejskiej. Niestety tacy ludzie są bezkarni. Oczywiście robiąc zdjęcia kielbasie wdepnelam w naprawdę smierdzaca psia kupę a zauważyłam to dopiero jak rozsmarowalam ją po klatce schodowej. Absolutnie nie usprawiedliwiam czyjegoś okrucieństwa ale ludzie tu naprawdę rzadko sprzataja po swoich psiakach.

Do tego Hrabia jest chory, drugi dzień temperatura powyżej 39. Zbijamy jak możemy licząc że to tzw. trzydniowka i jutro już będzie lepiej, ale w kość nam daje ta sytuacja. Wiadomo, pierwsza choroba, pierwsza wysoka gorączka i już na rodziców pada blady strach, a Hrabia w najlepsze sobie dyla po pokojach udając że nic mu nie jest ;)

Jeszcze nie czas na oddech, odpoczynek i odrodzenie siebie, ale coraz częściej te pragnienia się pojawiają :).

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

One year, Baby :)

17 lut

„Nie war­to uciekać przed nieunik­nionym, gdyż wcześniej czy później tra­fia się w miej­sce, gdzie nieunik­nione właśnie przy­było i czeka. ” Pratchett

Wczoraj Hrabia skończył roczek :):). Przyjechali dziadkowie z tortem i świeczką, a Hrabia niemal dostał czkawki ze śmiechu, więc świętowanie pełną gębą ;) . My z PSem przeżywaliśmy bardzo wspomnienia sprzed roku: „O tej porze wieźli mnie na porodówkę”, „Teraz się zaczynała akcja i ciąłem pępowinę”, „Teraz patrzyłem na niego na neonatologii, miał takie małe nóżki”. Ech, rok minął, wspomnienia bólu zatarły się w naszej pamięci, ale pewnych momentów nie zapomnimy nigdy. I coraz częściej pojawiają się chęci na powtórkę ;)

Ten rok przyniósł nam bardzo wiele, sprawdziliśmy się z PSem w trudniejszych warunkach, przetrwaliśmy i to nawet lepiej niż się spodziewałam. Czuję jednak, że nadchodzi moment nieuchronnych zmian. Przyznaję, że PS przeszedł niesamowitą przemianę wewnętrzną, szczególnie od momentu keidy został z Hrabią w domu sam na sam. Bardziej ogarnia porządek i ogólne obowiązki domowe. Jednak przy Hrabim i zwierzakach roboty jest mega dużo i na razie trzymamy głowę na powierzchni dlatego, że ja całkowicie rezygnuję z jakiejkolwiek aktywności indywidualnej. W trudnych chwilach wyobrażam sobie, że jestem samotną matką i wtedy jakąkolwiek pomoc ze strony PSa przyjmuję z ulgą i radością, a za to nie mam pretensji, jeśli PS nie robi kompletnie nic, bo granie na PS4 jednak uznaję za „nic” ;) . Taka karma, myślę, nawaliłam związkowo i teraz mam, co mi się słusznie należy – czyli często przysłowiowego „kopa w dupę” ;). Ale przetrwam i to, niech mnie cholera jeśli nie podźwignę się silniejsza i mądrzejsza, chociażby o doświadczenie ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Słońce na zewnątrz, gromy wewnątrz

05 lut

„Przeszłość jest przecież tym, co ludzie pamiętają, a wspomnienia to tylko słowa.” Pratchett

Ogólnie jestem spokojną osobą, momentami nawet wycofaną. Są jednak sytuacje, kiedy nie potrafię zapanować nad złością i po prostu chcę kogoś kopnąć w dupę. Osobą, która ostatnio za każdym razem pieprzy takie głupoty że mam ochotę wyrywać kaloryfery ze ścian to niestety B. rzucający z zaświatów takie słowa, że krew się burzy i grzmi.
Wolałam, jak jego konto na skypie milczało, a milczało konsekwentnie nawet jak byliśmy razem i bardzo chciałam żeby było bardziej rozmowne ;) . Teraz się skubany aktywował, teraz mu dobrze, tu ponarzeka na swoją dziewoję (już od kilku miesięcy, jak nie lat, „rozstają się”, tryb niedokonany jak najbardziej właściwy), tu rzuci o najnowszej planszówce którą kupił, no i tutaj sobie w porywie klimatu rzuci tekstem „ach, mogliśmy być razem, ale nie chciałaś”. Większość tekstów potrafię ignorować, ale dziś przesadził, bo nabijał się z PSa, a na to nie pozwolę żadnemu pieprzonemu półgłowkowi, który nie potrafi połączyć poprawnie dwóch neuronów we własnej łepetynie.
Ze swoją obecną szefową (a byłą szefową PSa i jednocześnie moją kumpelą) obśmiali dzisiaj, że B. zastępuje PSa, tak symbolicznie. „Ja jego w pracy, jak on moje miejsce w życiu z tobą zajął” pisze B., B jak Beznadziejny Buc.
„Jak to”, piszę ja, „przecież nie chciałeś ze mną być, nie chciałeś spędzać ze mną czasu, PS zajął wolne miejsce”. „Nie było wolne” rzucił i wycofał się rakiem zanim zdążyłam przyłożyć mu wirtualną pięścią.
Dojrzewam do usunięcia jego konta z kontaktów.
Dobrze, że PS zmienił tę pracę. Naiwnie myślałam, że oboje są profesjonalistami. Mega naiwnie, bo jak się dowiedziałam B. już miał długą pogadankę z szefową na „nasz” temat. „Nasz”, jakby on i ja to nadal było „coś”.

Dupek, dupek, dupek.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii