RSS
 

Archiwum - Kwiecień 22nd, 2016

Anioł + jędza = anomalia

22 kwi

„Jest jedno słowo, którym wszyscy powinniśmy kierować się jak regułą – wzajemność.” Konfucjusz

Zmęczenie, niewyspanie i brak czasu dla siebie wpisują się jako sztandarowe hasła najbliższego dziesięciolecia. Mimo to udało mi się wczoraj wyrwać na imprezę firmową, taką wielką, z ogromnym ekranem, stroboskopem i darmową wyżerką ;) . Czy się dobrze bawiłam? Nie. Czy miałam ochotę po prostu wrócić do domu? W każdej sekundzie. Czy to dlatego że się zestarzałam? Nie obchodzi mnie to, po prostu dajcie mi się wyspać…

Na kolejne tego typu party nie pójdę. Nie ma ekipy z którą się bawiłam ostatnimi laty, albo już tutaj nie pracują, albo też przestali imprezować. Do tego doszło mi sporo obowiązków, a wyprowadzanie Damy w środku nocy na rauszu zostało już wpisane w obowiązki imprezowicza. No i poranki bywają bolesne, głównie dlatego że wczesne ;) . Kiedy Hrabia chwilę po 6 wyraził naglącą potrzebę wstania i zabawy rzuciłam błagalne „zajmiesz się nim Ty?” do PSa, ale nie przebiło się przez ciasny kokon pościeli jaki utworzył wokół swojej głowy. Cóż było robić, zwlokłam się, w duchu obiecując sobie że w pierwszej wolnej chwili zerwę z tym bezdusznym pacanem, który nie może zrozumieć, że człowiek na kacu nie jest najlepszym opiekunem niemowlaka. Po chwili mi przeszło. Zresztą Hrabia rano woli nawet Mamę-na-kacu niż Tate-bez-kawy. ;) Nie od dziś bowiem wiadomo że przed pierwszą kawą to do PSa odzywać się nie można.
Takie chwile jednak sprawiają, że naprawdę zastanawiam się nad moja z PSem przyszłość. Zamiast związku opartego na robieniu dla siebie miłych rzeczy, na specyficznym „wyręczaniu” drugiej osoby z czego się da (a miałam tak z Przyjacielem, więc wiem że się da się), mam relację w której trzeba na maksa walczyć o swoje i uważać na wszystko pisane małym druczkiem. O 6:30 PS wstał uprzedzając od razu iż niezwłocznie musi się zbierać do pracy (dobra, dobra, dawno nie wyszedł z domu przed ósmą), więc pytam się czy zajmie się Hrabim bo po imprezie jednak warto wziąć prysznic. „To nie kąpałaś się wczoraj?” – pyta zawiedziony. Taaa, najlepiej jakbym się myła, jadła i robiła cokolwiek co muszę jak już wszyscy śpią.
Na szczęście przejął Hrabiego i nawet nie włączył TV (wczoraj mu o to burę zrobiłam – sadzanie rocznego dziecka z ciastkiem przed tv to przegięcie, szczególnie o 7 rano (sic!) i nie obchodzi mnie że ktoś „nie ma pomysłu” czy też „energii tak rano”). Nawet fajnie im wychodziła zabawa :) , podniesiona więc na duchu sielskim obrazkiem pytam PSa czy w ramach wyjątku mógłby odkurzyć za mnie mieszkanie (codziennie rano odkurzam, bo przy kotach i psie futra i trocin z kuwet jest wszędzie na kilogramy) na co słyszę „Nie, nie, nie odkurzę, ja tylko kawę wypiję, wyprowadzę psa i do pracy”, „Kurczę – mówię – bardzo mi się dzisiaj nie chce odkurzać”, „Ale trzeba” – dodaje kategorycznie PS – „szczególnie korytarz wygląda masakrycznie. Aha, poprawka, kawkę wypiję, umyje się i wtedy lecę” – dodał siorbiąc tę swoja kawusię.
Odpuszczam. Wiem, że mógłby ten jeden raz odkurzyć, albo chociaż zająć się Hrabim w tym czasie, ale nie. Wiem, że to pierdoła. Wiem też, że takie cegiełki się w człowieku odkładają, aż powstanie mur wzajemnych urazów. Czy mogę coś z tym zrobić nie stając się „domową jędzą”? Czy można dorosłą osobę nauczyć, że robienie czegoś dla drugiej osoby przynosi radość? Jak nauczyć Hrabiego dbania o drugą osobę, jeśli nie zobaczy tego na co dzień? A może jednak przesadzam i zachowuję się roszczeniowo? W końcu PS wyprowadza Damę co rano, wynosi śmieci i zajmuje się Hrabim codziennie co najmniej godzinę zanim wrócę z pracy.
Jeszcze o tym pomyślę, ale nie za długo ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii