RSS
 

Archiwum - Czerwiec 3rd, 2016

Piła, piłka, piłeczka

03 cze

„Czasami ludzie wmawiają sobie różne rzeczy, które nie są prawdą. Czasami może to być groźne dla danej osoby. Widzi ona świat w niewłaściwy sposób. Ale ludzie nie pozwalają sobie zobaczyć że to, w co wierzą, jest błędne. Często jednak istnieje w ich umyśle część, która to wie.” Pratchett

PS nie wraca do byłej pracy. Niby nic, a jednak odetchnęłam. Słuchanie codziennie o B. byłoby niczym równia pochyła dla mojego samopoczucia ;) .
Wraca więc stara bieda. Z powodu braku emocjonalnych rozterek, rozkminiam czy stagnacja ma zabójczy wpływ na związek, czy jedynie dewastacyjny ;) .
Mam też dylemat, którego nie potrafię roziwązać, a nie robienie niczego niestety tez nie jest dobrym rozwiązaniem. Chodzi o PS’a, a dokładnie o naszą wspólną przyszłość. Z jednej strony bowiem mamy Hrabiego, do tego myślimy całkiem realnie o zwiększeniu liczby małej arystokracji w naszych progach i ogólnie jakoś leci to życie z wzlotami i gwałtownymi upadkami, ale do przodu. Dlaczego więc myśl o ślubie jest dla mnie nie do przyjęcia?
Najbardziej dlatego, że nie mam ochoty przyrzekać czegokolwiek 15-latkowi, który codziennie w wielu sytuacjach przebija się przez tę fasadę pseudo-dorosłości PS’a. Dzień po dniu jakoś mija, ale jak pomyśle, że do końca życia mam znosić ten pretensjonalny ton… o bogowie… Tli się we mnie nadzieja, że przecież nastolatkiem jest się tylko kilka lat, potem się jednak dojrzewa, dorasta… tylko taki cichy głosik z tyłu głowy szepcze złośliwie, że widocznie są od tej zasady wyjątki, a to co widzę to jednak stałe cechy charakteru.
No i z życia robi się taka sinusoida, przypominająca raczej notowania forex’a ;). Codzienna walka o zrobienie przez PSa czegokolwiek w domu przerywana momentami radości, kiedy idąc po bułki PS przyniesie tez chłodną puszkę Pepsi ;) (wtedy wybaczony zostaje wszelki ton, jakim burczał rano).

Z innej beczki, Hrabia zaczął chodzić. Musiał mieć najwyraźniej konkretny cel, żeby zacząć to robić. Teraz misją jego życia stało się podchodzenie do WSZYSTKICH cudzych piłek na placu zabaw, nawet tych skitranych w wózkach czy torbach, wyciąganie ich i rzucanie gdzie popadnie (bo przecież Mama pobiegnie i przyniesie… )

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii