RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2016

Codzienność właściwie

12 wrz

„Gdy­by mężczyźni żeni­li się z ko­bieta­mi, na które zasługują, mieli­by bar­dzo ciężkie życie. ” Oscar Wilde

Weekend pod znakiem choroby. Jeśli może być coś gorszego niż chore dziecko, to jest to chore 30-letnie dziecko. PS przeziębił się i prezentuje całą skalę zachowań w pigułce – od marudzenia i użalania się nad sobą po zrywy aktywności kończące się padnięciem na łóżko z donośnym jękiem. Jednak jako że jest to zwykłe przeziębienie (a nie angina którą sobie wróżył na początku) byliśmy wczoraj w starym zoo i nawet nieźle się bawiliśmy. Co prawda zwierzątka na krótko zainteresowały Hrabiego, chwilę tylko pokarmił łabędzie, powtykał paluchy do ogrodzenia z kozami (w duchu widziałam jak mu je odgryzają, ale powstrzymałam okrzyki typu „Jezus Maria!”) . Punktem głównym okazały się automaty na 2zł z ciuchcią, samochodem i helikopterem. Dowód na to, że co ciekawe dla dorosłych nie zawsze będzei super-arcy-ciekawe dla dziecka ;)

Ze strony B. cisza. Po tym jak zagadał, że ostatnio „dużo myślałem o Tobie, czyli o miłości” jakoś przycichł. Doszły mnie tylko wieści, że od miesiąca ma nową dziewczynę, co tłumaczy, że dużo rozmawiał o miłości, zapomniał jednak dodać że z tą nową laską. Ot takie przeoczenie w rozmowie ze mną ;) .

Ogólnie mam wrażenie, że wszyscy powinni iść na jakiś fajny urlop. Ale tak wszyscy wszyscy. Dużo złej energii ostatnio, dużo problemów w związkach, dużo osobistych tragedii… A słońce świeci jak gdyby nigdy nic…

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Stare, nowe, stare

07 wrz

„JAK NAZYWASZ TO WRAŻENIE CIEPŁA, KTÓRE CZUJESZ W ŚRODKU?
- Zgaga – burknął Albert.” Terry Pratchett

Sporo się działo ostatnio, raz lepiej raz gorzej, nic jednak na tyle poruszającego, żeby zasługiwało na wpis. Hrabia rośnie w oczach, a raczej na rękach mamusi, powinnam napisać. Skubany chce być noszony i jakoś nie przyjmuje do wiadomości, że nie mam już tyle siły w rękach żeby spokojnie podrzucać 11 kilogramowy wierzgający pakunek ;) PS zaczął się przykładać do obowiązków domowych. Te starania są wprost proporcjonalne do mojego odpuszczania w odkurzaniu ;) . Okazuje się, że każdy ma swój limit bałagnu, który jest w stanie wytrzymać, a pracując z domu PS dosyć szybko osiąga swój poziom krytyczny.

No i dużo B. ostatnio w moim otoczeniu. Nie fizycznie na szczeście, ale nie ma dnia wolnego od opowieści o nim. Co chwilę dociera też do mnie, nie zawsze wprost, jakie ściemy funkcjonują jako prawda wśród naszych znajomych i w firmowym otoczeniu. Okazuje się, że przechodząc do nowego działu jedna „życzliwa” rzuciła, że mają uważać, bo ja nie jestem taka porządna na jaką wyglądam, bo ponoć poszłam na studia i dla młodego studenta zostawiłam partnera (który bardzo ale to bardzo to przeżył). Tjaa… I jak tu być obojętnym? ;)

Z wesołych zdarzeń – Dama nam się nieco zestarzała. Samo w sobie nie jest to oczywiście wesołe, ale… Wczoraj Hrabia obudził sie wcześnie, wstałam więc szybciutko nie zakładając nawet okularów, no i z młodym na ramieniu skierowałam się prosto do kuchni zrobić mleczko. W wejściu kątem oka zauważyłam dwie ciemne piłeczki i się nieco zdziwiłam – „Przecież to są piłeczki do zabawy w kąpieli, pewnie koty wyniosły z łazienki” westchnęłam i trąciłam je stopą, żeby nie leżały na środku. I własnie wtedy, w jednej sekundie odkryłam, że to nie były piłeczki, a ich brązowy kolor powinien prędzej naprowadzić mnie na ich prawdziwą naturę… Cóż, Dama ma jeszcze nieco werwy, ale jej zwieracze najwyraźniej bawią się same ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii