RSS
 

Anioł + jędza = anomalia

22 kwi

„Jest jedno słowo, którym wszyscy powinniśmy kierować się jak regułą – wzajemność.” Konfucjusz

Zmęczenie, niewyspanie i brak czasu dla siebie wpisują się jako sztandarowe hasła najbliższego dziesięciolecia. Mimo to udało mi się wczoraj wyrwać na imprezę firmową, taką wielką, z ogromnym ekranem, stroboskopem i darmową wyżerką ;) . Czy się dobrze bawiłam? Nie. Czy miałam ochotę po prostu wrócić do domu? W każdej sekundzie. Czy to dlatego że się zestarzałam? Nie obchodzi mnie to, po prostu dajcie mi się wyspać…

Na kolejne tego typu party nie pójdę. Nie ma ekipy z którą się bawiłam ostatnimi laty, albo już tutaj nie pracują, albo też przestali imprezować. Do tego doszło mi sporo obowiązków, a wyprowadzanie Damy w środku nocy na rauszu zostało już wpisane w obowiązki imprezowicza. No i poranki bywają bolesne, głównie dlatego że wczesne ;) . Kiedy Hrabia chwilę po 6 wyraził naglącą potrzebę wstania i zabawy rzuciłam błagalne „zajmiesz się nim Ty?” do PSa, ale nie przebiło się przez ciasny kokon pościeli jaki utworzył wokół swojej głowy. Cóż było robić, zwlokłam się, w duchu obiecując sobie że w pierwszej wolnej chwili zerwę z tym bezdusznym pacanem, który nie może zrozumieć, że człowiek na kacu nie jest najlepszym opiekunem niemowlaka. Po chwili mi przeszło. Zresztą Hrabia rano woli nawet Mamę-na-kacu niż Tate-bez-kawy. ;) Nie od dziś bowiem wiadomo że przed pierwszą kawą to do PSa odzywać się nie można.
Takie chwile jednak sprawiają, że naprawdę zastanawiam się nad moja z PSem przyszłość. Zamiast związku opartego na robieniu dla siebie miłych rzeczy, na specyficznym „wyręczaniu” drugiej osoby z czego się da (a miałam tak z Przyjacielem, więc wiem że się da się), mam relację w której trzeba na maksa walczyć o swoje i uważać na wszystko pisane małym druczkiem. O 6:30 PS wstał uprzedzając od razu iż niezwłocznie musi się zbierać do pracy (dobra, dobra, dawno nie wyszedł z domu przed ósmą), więc pytam się czy zajmie się Hrabim bo po imprezie jednak warto wziąć prysznic. „To nie kąpałaś się wczoraj?” – pyta zawiedziony. Taaa, najlepiej jakbym się myła, jadła i robiła cokolwiek co muszę jak już wszyscy śpią.
Na szczęście przejął Hrabiego i nawet nie włączył TV (wczoraj mu o to burę zrobiłam – sadzanie rocznego dziecka z ciastkiem przed tv to przegięcie, szczególnie o 7 rano (sic!) i nie obchodzi mnie że ktoś „nie ma pomysłu” czy też „energii tak rano”). Nawet fajnie im wychodziła zabawa :) , podniesiona więc na duchu sielskim obrazkiem pytam PSa czy w ramach wyjątku mógłby odkurzyć za mnie mieszkanie (codziennie rano odkurzam, bo przy kotach i psie futra i trocin z kuwet jest wszędzie na kilogramy) na co słyszę „Nie, nie, nie odkurzę, ja tylko kawę wypiję, wyprowadzę psa i do pracy”, „Kurczę – mówię – bardzo mi się dzisiaj nie chce odkurzać”, „Ale trzeba” – dodaje kategorycznie PS – „szczególnie korytarz wygląda masakrycznie. Aha, poprawka, kawkę wypiję, umyje się i wtedy lecę” – dodał siorbiąc tę swoja kawusię.
Odpuszczam. Wiem, że mógłby ten jeden raz odkurzyć, albo chociaż zająć się Hrabim w tym czasie, ale nie. Wiem, że to pierdoła. Wiem też, że takie cegiełki się w człowieku odkładają, aż powstanie mur wzajemnych urazów. Czy mogę coś z tym zrobić nie stając się „domową jędzą”? Czy można dorosłą osobę nauczyć, że robienie czegoś dla drugiej osoby przynosi radość? Jak nauczyć Hrabiego dbania o drugą osobę, jeśli nie zobaczy tego na co dzień? A może jednak przesadzam i zachowuję się roszczeniowo? W końcu PS wyprowadza Damę co rano, wynosi śmieci i zajmuje się Hrabim codziennie co najmniej godzinę zanim wrócę z pracy.
Jeszcze o tym pomyślę, ale nie za długo ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nic ciekawego :)

13 kwi

„Żółw po­rusza się z prędkością wys­tar­czającą do upo­lowa­nia sałaty.” Pratchett

Z ostatnich dni pamiętam tylko zmęczenie. Jasne, fajnie jest się bawić z synkiem, ale jakby tak chociaż raz na kilka dni się wyspać, ech… Nic nam się z PSem nie chce wieczorami, jak Hrabia idzie spać to jest już grubo po 22giej, zanim ogarniemy zwierzaki to już padamy gdzie stoimy ;) . Staram się cieszyć tą sytuacją, wiem że szybko minie. Mimo wszystko dzieci dłużej będą duże i dorosłe, niż takie malutkie, pulchne i nieodkładalne.

Poza tym cisza i spokój u mnie niesamowity, aż nie ma o czym pisać. Przesilenie wiosenne dorwało już wszystkich i nikt nie ma energii wymyślać. Z PSem jesteśmy uwikłani w wizyty u weterynarza, jak nie Dama to któryś z kocurków i na nic innego energii już nie zostaje.
Cisza, spokój i trwanie. Bez emocjonalnych rozterek czuję się lekko nieswojo ;) nie będę jednak nic na siłę wymyślać i kombinować. Jest dobrze :) .

PS znowu zmienia pracę. Tym razem na taką, która pozwoli mu pracować z domu. Będzie nam wszystkim wygodniej z tym, a on się zarzeka że nie potrzebuje kontaktu z ludźmi, woli spokój zamkniętego pokoju. Nawet mnie to cieszy, wyposzczony towarzysko może będzie miał większą ochotę się poudzielać tu i ówdzie. Zmiany tej absolutnie nie łączę z naszą młodą i ładną nianią, która codziennie teraz przychodzi do Hrabiego. Zupełnie nie łączę ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nowe idzie :)

29 mar

„Trzeba się śmiać. Inaczej człowiek by zwariował.” Pratchett

Idzie nowe. Życie nowe. Trochę stresik czuję. Nie, nie, nie jestem w ciąży ;) , po prostu czuję w kościach. Przemiany nabrały tempa, czuję że coraz bardziej wsiąkam w moje obecne perypetie, zaczynają się nieśmiałe plany na przyszłość bliższą i takie ciut ciut planiki na dalszą ;) .
Święta upłynęły w super atmosferze, Hrabia łaskawie klepał wszystkie psy, jakie nie zdążyły przed nim uciec, a i koniki spotkały się z jego uznaniem. No i oczywiście wystarczyło go zostawić z dziadkiem dosłownie na momencik, żeby dorwał się do swojej pierwszej w życiu czekolady. Trudno, kiedyś to musiało się stać, a wiadomo było że dziadkowie będą maczać w tym palce ;) .
Burza była, ciemne chmury jeszcze wiszą, ale czuję że wychodzi słońce, czuję że może być całkiem, całkiem przyjemnie ;)

A z innej beczki – pewnie ostatni raz wspominam B. -> Odezwał się dzisiaj, niby przyjaźnie, ale od razu zaczął pisać że odeszłam od niego („może dobrze zrobiłaś, że odeszłaś Anomalio, rak krąży w mojej rodzinie, pewnie mnie też jest pisany”). Nie cierpię takiego biadolenia, ale jak zwykle zaprotestowałam, że to niby ja odeszłam. Na moje wyrzuty rzucił, że on był ze mną zawsze, ale że miał depresje to siedział u siebie cały czas i grał, ale duchowo był ze mną. Woda na młyn mojej agresji. Nawet byłam kulturalna ale parę niewygodnych dla niego faktów wyciągnęłam i dopiero w połowie zorientowałam się, że Buc jeden skasował mój kontakt ze Skype’a! No buc nad buce, przecież to ja miałam zrobić, w ramach duchowej przemiany i zerwania z toksyczną przeszłością ;) . Usunięcie z kontaktów kogoś, kto już Ciebie usunął jest jak wymyślenie riposty dwa dni po dyskusji.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mama, runda pierwsza

22 mar

„- A czym byliby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GATUNKIEM, odparł Śmierć” Pratchett

Widzieliście kiedyś film „50 pierwszych randek”? Bez spojlerowania, sens jest taki, że główna bohaterka po wypadku traci pamięć krótkotrwałą, nic nowego jej w głowie nie zostaje, pamięta tylko przeszłość do konkretnego dnia, potem carte blanche codziennie. Film z gatunku komedii romantycznej, ale przypadek medyczny ciekawy. Tym bardziej że czasami sama się czuję jak ta dziewczyna. „Budzę” się w środku dnia i czuję się jakbym żyła innym życiem, jakbym przeskoczyła do innego wymiaru gdzie jest inna Anomalia i inna rzeczywistość. Hrabia wyciąga do mnie rączki a ja stoję zaskoczona że w ogóle mam syna! Nie wiem czy to dlatego że sprawy potoczyły się tak szybko, że w ciągu dwóch lat miałam tyle przeżyć, ile inni rozkładają na dekadę. A może to kwestia pamięci? Za dużo mam w głowie, po co komu dokładna pamięć czyichś słów sprzed kilku czy nawet kilkunastu lat? Kiedy cała przeszłość skupia się w jednym, wczorajszym dniu, ciężko zapanować nad chronologią zdarzeń.
Na szczęście nie ma zbyt wiele czasu na zastanawianie się nad tą kwestią, bo to jednak sprawa z rodzaju „za dużo o tym myślisz”. Mnie samą jednak boli, kiedy widzę Hrabiego i nie czuję nic, poza zmieszaniem. Że jak to, że dziecko? Że ono do mnie biegnie (no dobra, raczkuje ;) ), że mnie potrzebuje, że „Mama” to niby ja?
Chcę być najlepszą mamą jaką mógłby sobie wymarzyć, a już na starcie mam wewnętrzne popieprzenie, które zapewne przesiąka na zewnątrz. Mam tylko nadzieję, że myśli myślami, a czyny „robią swoje” i Hrabia czuje że jest kochany bezgranicznie i bezapelacyjnie ;) .

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kaszlu, kaszlu, psik

17 mar

„..w kwestii spaprania to trudno być, no wiesz, precyzyjnym. Wydaje ci się, że spaprasz coś tylko trochę, a potem to coś wybucha ci w twarz i okazuje się wielkim spapraniem.” Pratchett

Rozstania to najbardziej chujowe sytuacja na świecie. Po jednym czy drugim takim przeżyciu człowiekowi odechciewa się wchodzić w bliższe relacje z kimkolwiek, tylko dlatego żeby się już nie rozstawać. Nawet nie chodzi o sam moment, ten dzień wyprowadzki, czy pierwszy miesiąc. Chujowe jest także życie „po”.
O co chodzi.
Jakoś sobie w głowie nawet obrobiłam rozstanie z Przyjacielem (zjebałam, mam przejebane, taka karma). Rozstanie z B. przerobiłam nawet sprawniej (zjebał, przejebane mamy oboje, taka karma). Można nawet powiedzieć, że wyszłam na prostą (PS, Hrabia, dwa koty, Dama… Kto zaprzeczy? ;) ). Dlaczego więc marudzę? Ano dlatego, że rozstanie to również niestety uciążliwe wykluczenie społeczne z pewnych kręgów niegdysiejszych przyjaciół bliższych lub dalszych. I nie, nie wszystko zależy od tego czy „się chce” komuś spotykać. Jednak logistycznie nie zrobisz dwóch imprez urodzinowych, nie zaprosisz do wspólnego wyjścia do teatru w małym gronie osób „z przeszłością”, . To oczywiście dla mnie kuriozalne przypadki, bo chwilowo zarówno teatr jak i imprezy są wykluczone.
Mimo wszystko fakt, że bliscy niegdyś fajni ludzie są bliżej tej drugiej „byłej” osoby sprawia, że oddalają się od nas jeszcze bardziej.
Konkrety? Żona Przyjaciela otwiera w sobotę własny lokal. Fajnie byłoby się wybrać, ale… Od kiedy zostałam poinformowana, że nie jestem zaproszona na ich parapetówkę, mam mieszane uczucia, żeby pojawiać się w ich życiu, nawet na obrzeżach. Ograniczę się do podwiezienia im ciast na otwarcie i zniknę zanim ktokolwiek mnie zauważy.
Druga sprawa jest bardziej firmowa. Cały mój nowy fajny dzialik zbiera się właśnie, żeby gremialnie nawiedzić B. w jego nowym mieszkaniu. Taka mała parapetówka z planszówkami i procentami ;) . I znowu jestem wykluczona, trochę może na własne życzenie, bo B. pewnie nie miałby nic przeciwko mojemu towarzystwu (o ile oczywiście bym mu słodziła, a nie narzekała). Wiem też, że mogłoby być wesoło. Nie dam rady jednak. Psychicznie już nie dam rady cały czas ściemniać. Od kiedy pamiętam w jego towarzystwie muszę udawać, że między nami nic nie ma, że te emocje, ta chemia, to tylko przyjacielska zgrywa. Nie chcę już udawać. I nie chcę słyszeć jego udawania, nie chcę słyszeć ani przypominać sobie że słyszałam, te wszystkie ściemy, bo już się gubię czy kłamstwem było to co mówił innym, czy to co w cztery oczy słyszałam ja.

Takie pierdoły wchodzą człowiekowi na głowę najbardziej wtedy kiedy jest chory i osłabiony. Liczę, że weekend będzie pod znakiem Słońca ;) .

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Epidemia. Dziś w Polsacie.

16 mar

„Życie jest ciągiem następujących po sobie chwilowych rozwiązań.” Pratchett

Epidemia. Dosłownie epidemia. Gdzie się nie ruszyć tam są chorzy. W pracy chorzy, PS. chory, ja chora, nawet niania dzisiaj wzięła wolne żeby smarkać w spokoju i tylko biedny Hrabia kaszlnie czasem bardziej dla towarzystwa i bez przekonania. Jest taka reklama, że niby mamy nie biorą zwolnienia, mamy biorą vix czy śmix, a najczęściej chore mamy biorą przede wszystkim swoje dzieci na ręce. No bo jak tu wytłumaczyć że mama nie może? Nie ma jak odpocząć, można liczyć tylko na szybki powrót do pracy ;) .
Dziwi mnie że nikt nie mówi o tym aspekcie rodzicielstwa. Nagły brak możliwości spokojnego wychorowania się jest sporą zmianą i ostatecznie już grzebie wspomnienie o ciepłej pościeli i parującej herbacie z miodem i cytrynką. Taka symboliczna a jakże dotkliwa dorosłość ;) .

Do tego tuż przed choroba B. wyprowadził mnie z równowagi zarzucając że w ogóle się do niego nie odzywam. Na moje lakoniczne „sorry, tak jest mi łatwiej” oburzył się rzucając że z Przyjacielem to potrafię rozmawiać mimo rozstania i tylko dla niego mam negatywny stosunek. Tjaa… Na parę dni straciła humor, ale nie przez tego Buca przez „B”. Czasami po prostu strasznie mi tęskno do przeszłości, do godzinnych rozmów z Przyjacielem, który przyjacielem jest już raczej tylko z nazwy bo od kilku lat właściwie że sobą nie rozmawiamy. Zarzuty B. przypominały mi że kiedyś… Kiedyś był On i ja, rozmowy, wyjazdy, wspólne książki, planszówki, RPGi i dziesiątki filmów oglądanych na raty zawsze do obiadu czy kolacji. Nigdy wcześniej i już nigdy później nie rozmawiało mi się z nikim tak dobrze, tak sensownie i jednocześnie konstruktywnie jak z nim. I tak, tak, wiem że jego obecne życie jest fajniejsze niż to jakie mógłby prowadzić że mną, ale jednocześnie moje takie nie jest. Życie…

Było minęło, i tak nie mogę narzekać. Chociaż jak PS. wnerwiony rzuca do Hrabiego ” Synu, kocham Cię ale przystań tak stękać i marudzić” to samej siebie jest mi żal że przyszło mi żyć z dwoma najwiekszymi marudami pod słońcem.
Dobra, kończę marudzenie bo z dwójki zaraz zrobi się trójeczka ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kiełbasa nie dla psa

21 lut

„Pies może nauczyć małego chłopca wierności, wytrwałości oraz tego żeby przed snem zakręcić się trzy razy w miejscu.” Robert Benchley

Pod blokiem ktoś rozrzucił kiełbasę z gwoździami. Takich tu mamy wielbicieli psów. Nie raz ktoś miał do mnie pretensje o zasrane trawniki i skwery, mimo że po Damie sprzatamy zawsze, a teraz ktoś postanowił wziąć sprawę w swoje mordercze ręce i pozbyć się kilku czworonogów. Sprzatnelam te nieszczesna kiełbasę, wcześniej jednak zrobiłam zdjęcie i rzuciłam ostrzeżenie w necie i do Straży Miejskiej. Niestety tacy ludzie są bezkarni. Oczywiście robiąc zdjęcia kielbasie wdepnelam w naprawdę smierdzaca psia kupę a zauważyłam to dopiero jak rozsmarowalam ją po klatce schodowej. Absolutnie nie usprawiedliwiam czyjegoś okrucieństwa ale ludzie tu naprawdę rzadko sprzataja po swoich psiakach.

Do tego Hrabia jest chory, drugi dzień temperatura powyżej 39. Zbijamy jak możemy licząc że to tzw. trzydniowka i jutro już będzie lepiej, ale w kość nam daje ta sytuacja. Wiadomo, pierwsza choroba, pierwsza wysoka gorączka i już na rodziców pada blady strach, a Hrabia w najlepsze sobie dyla po pokojach udając że nic mu nie jest ;)

Jeszcze nie czas na oddech, odpoczynek i odrodzenie siebie, ale coraz częściej te pragnienia się pojawiają :).

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

One year, Baby :)

17 lut

„Nie war­to uciekać przed nieunik­nionym, gdyż wcześniej czy później tra­fia się w miej­sce, gdzie nieunik­nione właśnie przy­było i czeka. ” Pratchett

Wczoraj Hrabia skończył roczek :):). Przyjechali dziadkowie z tortem i świeczką, a Hrabia niemal dostał czkawki ze śmiechu, więc świętowanie pełną gębą ;) . My z PSem przeżywaliśmy bardzo wspomnienia sprzed roku: „O tej porze wieźli mnie na porodówkę”, „Teraz się zaczynała akcja i ciąłem pępowinę”, „Teraz patrzyłem na niego na neonatologii, miał takie małe nóżki”. Ech, rok minął, wspomnienia bólu zatarły się w naszej pamięci, ale pewnych momentów nie zapomnimy nigdy. I coraz częściej pojawiają się chęci na powtórkę ;)

Ten rok przyniósł nam bardzo wiele, sprawdziliśmy się z PSem w trudniejszych warunkach, przetrwaliśmy i to nawet lepiej niż się spodziewałam. Czuję jednak, że nadchodzi moment nieuchronnych zmian. Przyznaję, że PS przeszedł niesamowitą przemianę wewnętrzną, szczególnie od momentu keidy został z Hrabią w domu sam na sam. Bardziej ogarnia porządek i ogólne obowiązki domowe. Jednak przy Hrabim i zwierzakach roboty jest mega dużo i na razie trzymamy głowę na powierzchni dlatego, że ja całkowicie rezygnuję z jakiejkolwiek aktywności indywidualnej. W trudnych chwilach wyobrażam sobie, że jestem samotną matką i wtedy jakąkolwiek pomoc ze strony PSa przyjmuję z ulgą i radością, a za to nie mam pretensji, jeśli PS nie robi kompletnie nic, bo granie na PS4 jednak uznaję za „nic” ;) . Taka karma, myślę, nawaliłam związkowo i teraz mam, co mi się słusznie należy – czyli często przysłowiowego „kopa w dupę” ;). Ale przetrwam i to, niech mnie cholera jeśli nie podźwignę się silniejsza i mądrzejsza, chociażby o doświadczenie ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Słońce na zewnątrz, gromy wewnątrz

05 lut

„Przeszłość jest przecież tym, co ludzie pamiętają, a wspomnienia to tylko słowa.” Pratchett

Ogólnie jestem spokojną osobą, momentami nawet wycofaną. Są jednak sytuacje, kiedy nie potrafię zapanować nad złością i po prostu chcę kogoś kopnąć w dupę. Osobą, która ostatnio za każdym razem pieprzy takie głupoty że mam ochotę wyrywać kaloryfery ze ścian to niestety B. rzucający z zaświatów takie słowa, że krew się burzy i grzmi.
Wolałam, jak jego konto na skypie milczało, a milczało konsekwentnie nawet jak byliśmy razem i bardzo chciałam żeby było bardziej rozmowne ;) . Teraz się skubany aktywował, teraz mu dobrze, tu ponarzeka na swoją dziewoję (już od kilku miesięcy, jak nie lat, „rozstają się”, tryb niedokonany jak najbardziej właściwy), tu rzuci o najnowszej planszówce którą kupił, no i tutaj sobie w porywie klimatu rzuci tekstem „ach, mogliśmy być razem, ale nie chciałaś”. Większość tekstów potrafię ignorować, ale dziś przesadził, bo nabijał się z PSa, a na to nie pozwolę żadnemu pieprzonemu półgłowkowi, który nie potrafi połączyć poprawnie dwóch neuronów we własnej łepetynie.
Ze swoją obecną szefową (a byłą szefową PSa i jednocześnie moją kumpelą) obśmiali dzisiaj, że B. zastępuje PSa, tak symbolicznie. „Ja jego w pracy, jak on moje miejsce w życiu z tobą zajął” pisze B., B jak Beznadziejny Buc.
„Jak to”, piszę ja, „przecież nie chciałeś ze mną być, nie chciałeś spędzać ze mną czasu, PS zajął wolne miejsce”. „Nie było wolne” rzucił i wycofał się rakiem zanim zdążyłam przyłożyć mu wirtualną pięścią.
Dojrzewam do usunięcia jego konta z kontaktów.
Dobrze, że PS zmienił tę pracę. Naiwnie myślałam, że oboje są profesjonalistami. Mega naiwnie, bo jak się dowiedziałam B. już miał długą pogadankę z szefową na „nasz” temat. „Nasz”, jakby on i ja to nadal było „coś”.

Dupek, dupek, dupek.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Za dobrą mam pamięć

26 sty

„W wan­nie his­to­rii prawdę trud­niej jest ut­rzy­mać niż mydło, i o wiele trud­niej znaleźć… ” Pratchett

Zmieniłam dział, siedzę już na nowym miejscu, w założeniu lepszym bo bez Laski, a tu.. kurwicy zaraz dostanę. Dzialik mały, raptem kilka osób, z czego wszyscy, jak jeden pieprzony święty mąż, są wielbicielami B. Mam nadzieję, że z czasem jego cień zniknie z tego pokoju, a historyjki o jego spektakularnych acz zabawnych wpadkach będą przywoływane coraz rzadziej. Na chwilę obecną nie ma godziny, żeby ktoś, z rozrzewnieniem, nie wspomniał jaki to B. fajny, jak to coś robił, jaki to on inteligentny a jednocześnie przyjazny, no słowem dusza człowiek, serce na dłoni i w ogóle cudo. Dwie osoby wiedzą że byliśmy kiedyś razem i możecie się domyślić że ich sympatia bynajmniej nie jest po mojej stronie. Już zdążyłam się dowiedzieć, że B. żalił się kiedyś że to ja go rzuciłam i zaczęłam się spotykać z kimś innym (a on myślał że nadal jesteśmy razem). No i jak tu się nie wkurwić.
Laski nie ma, ale łatwiej nie jest.

Do tego zatrudniliśmy nianie. Młoda, ładna, sympatyczna, po studiach, Hrabia uśmiecha się na jej widok więc chyba będzie ok. A jednak ciężko zostawiać takiego maluszka z obcą osobą. Na razie PS siedzi tam z nimi ale od poniedziałku on też pójdzie do pracy i wtedy… Wtedy ja biorę urlop ;) ale potem już serio będzie tylko ona i Hrabia. Planuję zamontować podsłuchy i przymierzam się do ukrytej kamery ;) .

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii